-Damian?- Zapytałam zdziwiona
-Nie, nie było go tu… Czy coś się stało?- zapytała
zaniepokojona kobieta. Jej zmarszczki na twarzy, pomimo tak młodego wieku,
utwierdziły mnie w fakcie, że nie warto cokolwiek mówić. Była już zmarnowana
dość swoim życiem.
-Nie, nic się nie stało, przepraszam za kłopot.
Moje usta wygięły się w uśmiechu.
Tak naprawdę to stało
się i to bardzo wiele. To nie tak, że chciałam zranić przyjaciela. Zobaczył
nieodpowiedni moment, znalazł się w nieodpowiednim miejscu. Martwiłam się o
niego, o jego dalsze plany.
Od dzieciństwa był
równie uparty, a jak znikał to można było zapić wszystko zimną wodą. Te
wszystkie poszukiwania i w ogóle, na nic się nie zdawały.
Ubrana w czarny płaszcz, szłam ulicą, rozglądając się choćby
za jedną znajomą twarzą, ale wszystko na nic. Im dłużej szłam, tym coraz więcej
nadziei gubiłam. W końcu się poddałam i usiadłam na jednej z ławek. Wiedziałam,
że Damian coś do mnie czuje. Wiedziałam to, ale mimo to zaczęłam całować jego
przyjaciela. Fakt, nie było to mądre, tym bardziej, że to wszystko
komplikowało. Niczego do Damiana nie czułam, jedynie jakąś namiastkę
pozytywnego uczucia. To Dawid wydawał się mi odpowiedni, znalazłam w nim
wsparcie, na jego widok serce przyśpieszało, to jego głos wydawał się
najpiękniejszą melodią dla moich uszu. Nawet nic nie robiłam sobie z plotek
krążących wokół niego. Pierwszy raz w swoim życiu byłam zakochana.
Sama nie wiedziałam dlaczego, bez namysłu pobiegłam szukać
przyjaciela, tym samym zostawiając swoją miłość daleko w tyle. Wmawiała sobie,
że chce mu wszystko wyjaśnić. Jednak teraz, gdy trochę ochłonęłam, pomyślałam,
co mogłabym mu tak naprawdę powiedzieć „To nie tak jak myślisz?”, „Mogę ci
wszystko wytłumaczyć”. To i tak nic nie zmieniało.
Będę musiała, powiedzieć mu prawdę? Oczywiście! Ale najpierw
pozostaje go znaleźć.
Ponownie się rozejrzałam, ale i tym razem jej oczy nie
wyłapały żadnej znajomej twarzy, nie było nikogo kto mógłby pomóc jej szukać. Mglista
pogoda osłaniała mi całą widoczność, a krople rosy skraplały się na moim
policzku. Chociaż.. może to łzy..?
Wstydziłam się tego, co zrobiła Damianowi, większość naszych
wspólnych przyjaciół wiedziała o zaistniałej sytuacji. Wiedziałam, że chłopak
mnie kocha. Jak mogłaby im teraz spojrzeć w oczy i to wszystko wyznać? Bała się
ich opinii.
Z nadzieją wzięłam do ręki dzwoniący telefon, ale i tym
razem się zawiodłam, kiedyś być może skakałabym z radości. Teraz jednak
wolałabym, aby na wyświetlaczu było imię innego chłopaka. Dzwonił Dawid. Nie
odebrałam, nie miałam jakoś ochoty z nim rozmawiać. W tamtej chwili sama siebie
nie poznawała, kiedyś pędziłabym z całych sił, by z nim porozmawiać. Teraz
nawet nie miałam przez chwile zamiaru z nim gadać.
-Dlaczego nie odbierasz?
Podskoczyłam, słysząc dobrze mi znany głos.
Odwróciłam się, a jej oczy napotkały Dawida, który patrzył
na nią z dziwną czułością. Nawet przez chwile przemknęło jej, że może się o nią
martwił.
-Szukałam Damiana- powiedziałam zawiedziona.- To przeze mnie
uciekł.
-Przez nas- poprawił mnie. -Nie jesteś tutaj jedyną winowajczynią,
dlatego…- zamilkł na chwile-Poszukamy go razem.
Czułam wdzięczność. Teraz miałam potwierdzenie, że te
wszystkie plotki są spowodowane jedynie zazdrością innych ludzi. Byłam
szczęśliwa, ale mimo to dalej przygnębiona. Musiałam znaleźć przyjaciela, by
wreszcie mieć święty spokój ze swoim sumieniem, które teraz dawało o sobie znać, jak nigdy do tej pory.
***
***
-Miałeś racje.
Spuścił głowę, którą następnie schował w rękach.
-Trzeba było mnie słuchać, a nie chodzić za tą dziewczyną- w
jego głosie czuć było zadowolenie.
-Ale ja naprawdę się
zadurzyłem-Jęknął
-Jeżeli ją kochasz to chcesz jej szczęścia, prawda? W takim
razie pozwól jej odejść i być z tym, którego kocha naprawdę.
Jeszcze przez moment blondyn grzebał w kieszeniach spodni.
To wszystko na raz go przeraziło. Jedyne czego był pewien, to tego, że musi
działać. Jego pobyt w tym miejscu wszystko komplikował.
Chłopak wyjął z portfela dwa bilety lotnicze i położył je na
stole. Następnie spojrzał poważnie na brata. Proponował mu to już raz, ale wtedy
się nie zgodził, dlatego teraz postanowił ponowić swoją ofertę.
-Nadal nie chcesz ze mną lecieć?
Damian chwile patrzył się na owe bilety, a po pewnym czasie
wziął jeden z nich do ręki i spojrzał na brata. Nie był pewien czy to aby
najlepsze wyjście.
-Możesz się z nią pożegnać za mnie?- Zapytał niepewnie
Chłopak jedynie skinął głową.
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz