wtorek, 18 sierpnia 2015

Ostatnie pożegnanie

-Damian?- Zapytałam zdziwiona
-Nie, nie było go tu… Czy coś się stało?- zapytała zaniepokojona kobieta. Jej zmarszczki na twarzy, pomimo tak młodego wieku, utwierdziły mnie w fakcie, że nie warto cokolwiek mówić. Była już zmarnowana dość swoim życiem.
-Nie, nic się nie stało, przepraszam za kłopot.
Moje usta wygięły się w uśmiechu.
 Tak naprawdę to stało się i to bardzo wiele. To nie tak, że chciałam zranić przyjaciela. Zobaczył nieodpowiedni moment, znalazł się w nieodpowiednim miejscu. Martwiłam się o niego, o jego dalsze plany.
 Od dzieciństwa był równie uparty, a jak znikał to można było zapić wszystko zimną wodą. Te wszystkie poszukiwania i w ogóle, na nic się nie zdawały.
Ubrana w czarny płaszcz, szłam ulicą, rozglądając się choćby za jedną znajomą twarzą, ale wszystko na nic. Im dłużej szłam, tym coraz więcej nadziei gubiłam. W końcu się poddałam i usiadłam na jednej z ławek. Wiedziałam, że Damian coś do mnie czuje. Wiedziałam to, ale mimo to zaczęłam całować jego przyjaciela. Fakt, nie było to mądre, tym bardziej, że to wszystko komplikowało. Niczego do Damiana nie czułam, jedynie jakąś namiastkę pozytywnego uczucia. To Dawid wydawał się mi odpowiedni, znalazłam w nim wsparcie, na jego widok serce przyśpieszało, to jego głos wydawał się najpiękniejszą melodią dla moich uszu. Nawet nic nie robiłam sobie z plotek krążących wokół niego. Pierwszy raz w swoim życiu byłam zakochana.
Sama nie wiedziałam dlaczego, bez namysłu pobiegłam szukać przyjaciela, tym samym zostawiając swoją miłość daleko w tyle. Wmawiała sobie, że chce mu wszystko wyjaśnić. Jednak teraz, gdy trochę ochłonęłam, pomyślałam, co mogłabym mu tak naprawdę powiedzieć „To nie tak jak myślisz?”, „Mogę ci wszystko wytłumaczyć”. To i tak nic nie zmieniało.
Będę musiała, powiedzieć mu prawdę? Oczywiście! Ale najpierw pozostaje go znaleźć.
Ponownie się rozejrzałam, ale i tym razem jej oczy nie wyłapały żadnej znajomej twarzy, nie było nikogo kto mógłby pomóc jej szukać. Mglista pogoda osłaniała mi całą widoczność, a krople rosy skraplały się na moim policzku. Chociaż.. może to łzy..?
Wstydziłam się tego, co zrobiła Damianowi, większość naszych wspólnych przyjaciół wiedziała o zaistniałej sytuacji. Wiedziałam, że chłopak mnie kocha. Jak mogłaby im teraz spojrzeć w oczy i to wszystko wyznać? Bała się ich opinii.
Z nadzieją wzięłam do ręki dzwoniący telefon, ale i tym razem się zawiodłam, kiedyś być może skakałabym z radości. Teraz jednak wolałabym, aby na wyświetlaczu było imię innego chłopaka. Dzwonił Dawid. Nie odebrałam, nie miałam jakoś ochoty z nim rozmawiać. W tamtej chwili sama siebie nie poznawała, kiedyś pędziłabym z całych sił, by z nim porozmawiać. Teraz nawet nie miałam przez chwile zamiaru z nim gadać.
-Dlaczego nie odbierasz?
Podskoczyłam, słysząc dobrze mi znany głos.
Odwróciłam się, a jej oczy napotkały Dawida, który patrzył na nią z dziwną czułością. Nawet przez chwile przemknęło jej, że może się o nią martwił.
-Szukałam Damiana- powiedziałam zawiedziona.- To przeze mnie uciekł.
-Przez nas- poprawił mnie. -Nie jesteś tutaj jedyną winowajczynią, dlatego…- zamilkł na chwile-Poszukamy go razem.
Czułam wdzięczność. Teraz miałam potwierdzenie, że te wszystkie plotki są spowodowane jedynie zazdrością innych ludzi. Byłam szczęśliwa, ale mimo to dalej przygnębiona. Musiałam znaleźć przyjaciela, by wreszcie mieć święty spokój ze swoim sumieniem, które teraz dawało o sobie znać, jak nigdy do tej pory.

***
-Miałeś racje.
Spuścił głowę, którą następnie schował w rękach.
-Trzeba było mnie słuchać, a nie chodzić za tą dziewczyną- w jego głosie czuć było zadowolenie.
 -Ale ja naprawdę się zadurzyłem-Jęknął
-Jeżeli ją kochasz to chcesz jej szczęścia, prawda? W takim razie pozwól jej odejść i być z tym, którego kocha naprawdę.
Jeszcze przez moment blondyn grzebał w kieszeniach spodni. To wszystko na raz go przeraziło. Jedyne czego był pewien, to tego, że musi działać. Jego pobyt w tym miejscu wszystko komplikował.
Chłopak wyjął z portfela dwa bilety lotnicze i położył je na stole. Następnie spojrzał poważnie na brata. Proponował mu to już raz, ale wtedy się nie zgodził, dlatego teraz postanowił ponowić swoją ofertę.
-Nadal nie chcesz ze mną lecieć?
Damian chwile patrzył się na owe bilety, a po pewnym czasie wziął jeden z nich do ręki i spojrzał na brata. Nie był pewien czy to aby najlepsze wyjście.
-Możesz się z nią pożegnać za mnie?- Zapytał niepewnie

Chłopak jedynie skinął głową.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz